Fenomenalna kuracja dr Wahls – recenzja

Plan leczenia stwardnienia rozsianego i innych chorób autoimmunologicznych – podtytuł książki obiecuje wiele. A jak jest w rzeczywistości? Czy książka dr Wahls przyda się osobom, które walczą z tymi chorobami? Moim zdaniem zdecydowanie się przyda, ale w jakim stopniu – to już trzeba przekonać się na własnej skórze. Lub na własnych mięśniach, stawach, jelitach, tarczycy… – w zależności od tego, z którą chorobą autoimmunologiczną walczymy. W tym miejscu należy podkreślić, iż autorka jest zwolenniczką teorii, według której we wszystkich chorobach autoimmunologicznych można dostrzec wspólny mianownik.

Dr Wahls pracowała jako internistka, gdy zdiagnozowano u niej stwardnienie rozsiane. Symptomy choroby pojawiły się u niej na długo przed diagnozą, lecz podczas stresujących i wyczerpujących studiów medycznych, a później podczas wielogodzinnych dyżurów w szpitalu ignorowała je. Jednak w pewnym momencie choroba nie dała się zamieść pod dywan. Lekarze medycyny konwencjonalnej – koledzy po fachu dr Wahls – robili, co w ich mocy, aby powstrzymać rozwój choroby, a ona równolegle rozpoczęła swoje własne poszukiwania. Dzięki połączeniu intensywnej kuracji farmakologicznej, dietetycznej i fizjoterapii Wahls udało się dokonać czegoś nieprawdopodobnego – wstała z wózka inwalidzkiego i na nowo zaczęła funkcjonować jako lekarka, matka i żona.

Trzeba przyznać, że chociaż napisana z tym typowym „amerykańskim” hurraoptymizmem, książka nie obiecuje gruszek na wierzbie. Owszem, przywołuje badania, które popierają jej teorię i w przystępny sposób uzasadnia wybór takich czy innych suplementów lub produktów żywnościowych; każdy rozdział zaopatrzony jest w pokaźną bibliografię. Wahls podkreśla jednak, iż chociaż jej samej się udało – nie oznacza to, iż tak będzie u wszystkich, którzy zastosują się do jej wskazówek. Nie generalizuje i podkreśla, iż nie u wszystkich poprawa będzie miała wymiar tak spektakularny, jak u niej samej. Krytycy stwierdzą zapewne, iż jest to jedynie odosobniony przypadek, którym nie warto się zajmować bez odpowiednich badań klinicznych. Ale czyż postęp medycyny nie zaczyna się właśnie w takich przypadkach? Książka daje nadzieję chorym i moim zdaniem nie jest to nadzieja bezpodstawna.

 

Historia wewnętrzna – recenzja

Chciałabym polecić Wam dzisiaj książkę, która ostatnio wzbudziła mój podziw. Miała to być tylko kolejna lektura wzbogacająca moją wiedzę na temat przewodu pokarmowego i żywienia. Książka oczywiście spełniła tę rolę – ale dodatkowo okazała się fantastyczną rozrywką.
Studentka medycyny postanowiła podzielić się swoją fascynacją przewodem pokarmowym i robi to w niezwykle zabawny, a przy tym pouczający sposób. Na dodatek ilustracje – wykonane przez siostrę autorki – tak dalece zaskakują i odbiegają od stylu naukowego, że już dla nich samych warto sięgnąć po tę książkę.
Giulia Enders podaje mnóstwo praktycznych wskazówek, począwszy od tego, jak należy prawidłowo siedzieć na sedesie, a na stosowaniu probiotyków (i prebiotyków) skończywszy. Książka obfituje również w popularnonaukowe ciekawostki (np. dotyczące salmonelli czy Helicobacter pylori), a całość opatrzona jest obszerną i rzetelną bibliografią – to dla tych bardziej dociekliwych.
Książka, którą z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim, którzy interesują się własnym ciałem, szeroko pojętym zdrowiem oraz światem w ogóle. Gdyż okazuje się, że nasze wnętrze kryje w sobie wiele tajemnic, nad których odkryciem naukowcy nieustannie pracują.
Czy można pisać o jelitach, gazach i kupie w sposób zajmujący i bez skrępowania? Okazuje się, że tak – książka Gulii Enders jest na to najlepszym dowodem.

Giulia Enders, „Historia wewnętrzna”, przełożyła Urszula Szymanderska, Łódź 2015